
Zapraszamy do lektury wywiadu z Jarosławem Tumidajskim, reżyserem PANA TADEUSZA, którego premiera odbędzie się w najbliższą sobotę na Dużej Scenie Teatru Wybrzeże. Wywiad przeprowadziła Grażyna Antoniewicz z Dziennika Bałtyckiego.
Dlaczego postanowił Pan wystawić tekst Mickiewicza?
Nie lubię i nie potrafię mówić o tym, dlaczego wybieram dany tytuł. W pewnym momencie poczułem po prostu, że chcę zrealizować PANA TADEUSZA. Jestem bowiem przekonany, że poprzez literaturę romantyczną można i warto rozmawiać o współczesności. Kiedy więc sięgnąłem na nowo po tekst Mickiewicza, ta wstępna intuicja mi się potwierdziła. Zdałem sobie sprawę również z tego, że tak naprawdę PANA TADEUSZA się nie czyta. Traktuje się go jako pomnik literacki, ale nikt się w niego nie wczytuje, ta lektura nie jest krytyczna. Tymczasem za romansowo-sensacyjną fabułą i pięknymi opisami przyrody kryje się ostry i wyjątkowo celnie naszkicowany portret naszych rodaków, którzy toczą wojnę o Polskę.
Wszyscy kochają PANA TADEUSZA, a Pan co robi? Bezlitośnie tnie tekst, wyrzuca postacie, na scenie pojawi się siedmiu chłopów i jedna kobieta...
Sprawdzimy tę miłość do dzieła Mickiewicza. A aktorów w obsadzie jest więcej - jedenastu mężczyzn i jedna kobieta.
No właśnie, jedna. Zosia?
Nawet nie w pełni będzie to Zosia, raczej metapostać pełniąca funkcję chóru, komentarza. Będzie to ktoś, kto istnieje w tym świecie, ale jednocześnie jest na jego obrzeżach.
Nie zobaczymy Telimeny i wielu innych postaci.
Nie zależy mi na celebrowaniu wielkości tekstu, piękna języka, bo akurat tę lekcję mamy już odrobioną. Natomiast chcę się dobrać do tego, co jest pod tym pomnikiem, a tam jest, mówiąc wprost, "mięso". Nie jest to łagodna przypowieść o wyidealizowanym świecie dzieciństwa, tylko absolutnie rasowa opowieść o konflikcie. Przecież motorem, który napędza ten świat, jest spór, o wszystko - o zamek, o charty, o Zosię. W tym widzę bardzo mocne przełożenie na polską współczesność. Nasza przestrzeń publiczna to właśnie przestrzeń niezgody. Nie chodzi mi jednak o użycie PANA TADEUSZA dla celów publicystycznych, tylko o zestawienie go z dzisiejszą rzeczywistością. Uderzające, jak bardzo to do siebie pasuje.
Kto zagra Tadeusza Soplicę?
Piotr Chys, ale nie jest on główną postacią. Tak naprawdę jest to opowieść o zbiorowości, o męskim świecie, jego hierarchii, o mających tam miejsce przetasowaniach, wojnach. W zderzeniu z tym męskim światem funkcjonuje Zosia.
Jaka jest Pańska diagnoza naszego społeczeństwa?
Negatywna. Jako człowiek żyjący w tym kraju czuję się przez te puste, partyjne jatki marginalizowany. W Polsce bardzo dużo się gada o rzeczach nieistotnych, a sprawy ważne nie są podejmowane.
Kilka słów o scenografii...
Myślę, że o scenografii nie trzeba mówić, trzeba ją zobaczyć...

Czy teatr powinien uprawiać ogród? Zobaczcie jak wygląda nasz ogród...

Zapraszamy na Dni Otwarte Teatru Wybrzeże. Zobaczcie, jaki program przygotowaliśmy...

Wracamy. Głośniej. Odważniej. Jesienią. Chcesz współtworzyć z nami największy festiwal teatralny na Pomorzu? Zostań naszym partnerem.